Kościół na kartce pocztowej 1904 r.
Kościół od strony południowo-zachodniej
Wnętrze kościoła na starej fotografii
Wnętrze kościoła obecnie - widok z chóru
Nowe organy

W lipcu: od 8 do 15 parafialny zespół Caritas był na Ukrainie: we Lwowie, Kamieńcu Podolskim, Chocimiu, Okopach Trójcy św., Umaniu, Ładyżynie, Tepliku.

Przewodnikiem tej wyprawy był ks.Gabriel Sucharski, doskonale nam znany z naszej parafii (pomagał nam w tym roku w kolędzie), pracujący na stałe na Ukrainie, w Ładyżynie (diecezji kamieniecko - podolskiej). W Kamieńcu Podolskim spotkaliśmy się przy ołtarzu Pańskim i przy stole w Domu Biskupa z biskupem Leonem Dubrawskim. Odwiedziliśmy też wspólnotę ks. Gabriela: byliśmy na Mszy św. i przezyliśmy Agapę. Oto relacje uczestników:

Barbara:

Ukraina była dla mnie krainą nieznaną, tajemniczą. Dzięki inicjatywie ks. proboszcza T. Sobolewskiego i zaproszeniu przez ks. Gabriela Sucharskiego mogłam wraz z grupą parafialnego zespołu Caritas uczestniczyć we wspaniałej podróży po Ukrainie. Podróżując od Lwowa do Ładyżyna poprzez Kamieniec Podolski, Chocim poznałam ten kraj w „ pigułce” od strony kulturowej, historycznej i krajobrazowej. Wyjazd pełen emocji rozpoczął się nocy 7 lipca wylotem z Poznania. We Lwowie oczekiwali na nas ks. Gabriel i siostra Anna (Salezjanka). Z lotniska przemieściliśmy się „naszym” busem - do dyspozycji całego pobytu do hotelu Jana Bosko. Tutaj 3 wspaniałe dni na zwiedzanie, wspólnie przeżywanie Eucharystii, uczestniczenie w nieszporach w obrządku Greko-katolickim. W pamięci pozostaną : Katedra Lwowska, liczne kościoły, Cmentarz Łyczakowski, Skansen – Muzeum Architektury Wiejskiej GAJ SZEWCZENKI z budowlami z dawnych wieków, czy takie niespodzianki jak fabryka kawy czy panorama miasta z Trabantem na dachu. Po Lwowie podróż do Kamieńca Podolskiego. Nocleg u Sióstr Urszulanek. Tam czekała nas miła niespodzianka. Zostaliśmy zaproszeni przez ks. biskupa Ordynariusza Leona Dubrawskiego na wspólną kolację z obecnymi tam księżmi i klerykami. We wspaniałej atmosferze zrodziła się piękna inicjatywa. Podczas wizyty naszej parafii przez ks. biskupa zostanie odprawiona msza św. dla Ukraińców przebywających i pracujących na naszym terenie. Spotykając się z ks. Dyrektorem Diecezjalnego Caritasu wymieniliśmy się naszymi działaniami i pracami zespołu Caritas. Tutaj podziwialiśmy Twierdzę Obronną w dzień jak i w blasku świateł. Przekraczając dawną granicę polsko-turecką udaliśmy się do miejsca, gdzie odbyła się słynna bitwa pod Chocimiem z Imperium Osmańskim. Stąpaliśmy po ziemi, gdzie niegdyś walczyli Polacy pod dowództwem hetmana Jana Sobieskiego. Ostatni etap naszej podróży kończy się w miejscowości Gajsyn. Stąd wyjeżdżamy na wspólnotową mszę do Teplik oraz do parafii ks. Gabriela – do Ładyżyna. W Humanii zachwycamy się pięknym Parkiem ZOFIÓWKA o charakterze krajobrazowym rozłożonym na powierzchni 153 ha. Zaliczany do siedmiu cudów na terytorium Ukrainy. Nie obyło tutaj się bez sesji zdjęciowych. Nasz pobyt kończy się w niedzielę i żegnani strugami deszczu z naszymi niezawodnymi kierowcami ks. Gabrielem i ks. Tomaszem udajemy się na lotnisko we Lwowie. Z pewnością nie wymieniłam wszystkich ciekawych miejsc, ale pozostaną one w moim sercu. Wracać będę do nich przeglądając to co zostało zatrzymane w kadrze aparatu. Wracam do Polski wzbogacona o nowe przeżycia i doświadczenia. Zobaczyłam kraj bez przyszłości, zdeprawowany i zniszczony przez lata komunistycznego reżimu. Z serc ludzkich wypierano Boga, niszczono kościoły, wierzących prześladowano, jednak niezłomnym księżom udawało się zachować ducha wiary. Jest tutaj bardzo mały procent ludzi wierzących. Tamtejsi kapłani zakładając wspólnoty rozpoczynają pracę od podstaw, budując nowe kościoły lub remontując tamtejsze przy udziale niewielkiej liczby parafian. Trudności materialne są ogromne, dlatego szukają wsparcia w naszych polskich parafiach. Ze strony tamtejszych ludzi doświadczyliśmy ogromnego ciepła, życzliwości. Przebogata Agapa , która była zorganizowana przez nieliczną wspólnotę parafii ks. Gabryjela mówi o otwartości ich serc dla drugiego. Będąc na Ukrainie nie odczuliśmy bariery językowej, gdyż większość poznanych ludzi w mniejszym lub większym stopniu posługuje się językiem polskim. Pobyt na Ukrainie nauczył mnie, że trzeba szanować ludzi bez względu na ich przeszłość i pochodzenie. Wzorem jest ks. Gabryjel, który jak Samarytanin pochyla się nad krzywdą ludzką.
Wzbogacona o nowe doświadczenia i przeżycia z radosnym sercem w poniedziałek 15 lipca wróciłam do Polski .

Katarzyna:

Późnego wieczoru ósmego lipca 2019 zjawiłam się na umówionym miejscu w Nowym Tomyślu, aby większą grupą udać się na moją pierwszą pielgrzymkę na Ukrainę. Wszystko spakowane i przygotowane, ja pełna nadziei, oczekiwań, jak również obaw i niepewności. Z jednej strony, wszystko przygotowane przez dobrze znanego kapłana posługującego na Ukrainie księdza Gabriela Sucharskiego, przecież pełno tam pamiątek po naszych wspólnych przodkach, Pan Bóg i Maryja Najświętsza Panna tacy sami na całym świecie, więc chyba dam radę. Z drugiej strony tyle głosów mówiących po co tam lecisz, przecież tam jest wojna, ludzie są biedni, będą z tego tylko same problemy. Po odmówieniu różańca świętego już spokojna wsiadłam po raz pierwszy w swoim życiu na pokład samolotu, którym bezpiecznie wylądowaliśmy w nocy na lotnisku im. Daniela Halickiego we Lwowie. Czekał tam już na nas ksiądz Gabriel, który zawiózł nas do Młodzieżowego Centrum św. Jana Bosco, gdzie znajduje się w nowoczesnych budynkach Hostel, w którym spędziłam prawie trzy noce we Lwowie. Pierwszej nocy szybko położyłyśmy się spać w komfortowych pokojach. Rano pobudka, indywidualna modlitwa poranna, zejście na śniadanie i garść informacji o Centrum im. Jana Bosco. Jest  ono prowadzone przez Zgromadzenie Salezjańskie i pomaga młodym chłopcom w wieku od 7 do 18 lat. Czegóż tam nie było, przepyszny chleb świeżo wypiekany każdego dnia, katolickie centrum zawodowe dla młodzieży męskiej, pralnia, siłownia, a przede wszystkim wspaniała i przemiła obsługa. Pierwszego dnia zwiedziłyśmy Stare Miasto oraz liczne świątynie wraz z Panią przewodnik. Zobaczyłyśmy Sobór Archikatedralny św. Jury, Katedrę Lwowską, gdzie nasi księża odprawili dla nas mszę św., kościół pw. Wszystkich Świętych, kościół bernardynów, kościół karmelitów bosych Nawiedzenia NMP, kościół pw. Św. Piotra i Pawła zakonu jezuitów. Poza tym wspaniałe Stare Miasto z Rynkiem, Muzeum ręcznie wyrabianej czekolady z punktem widokowym na cały Lwów. Dodatkowo, spacer po głównej alei miasta zwanej Aleją Wolności, budynek Teatru Wielkiego i Opery Lwowskiej, pomnik Adama Mickiewicza górujący nad Placem Mariackim. Następnego dnia czekały nas kolejne atrakcje, choć o zupełnie innym charakterze, spacer po i zwiedzanie Cmentarza Łyczakowskiego, Cmentarza Orląt Lwowskich, a po południu wizyta w skansenie nazywanym Gajem Szewczenki. Odwiedziliśmy również polski kościół z cmentarzem i klasztor dominikański z cudownym obrazem Matki Boskiej Latyczowskiej znajdujący się w Latyczowie. W środę rano po śniadaniu wyjazd do Kamieńca Podolskiego, gdzie czekał na nas nocleg u Sióstr Urszulanek. Po drodze zatrzymałyśmy się w małej miejscowości o nazwie Pługi, aby móc zobaczyć i pomodlić się przy źródełku z cudownie uzdrawiającą wodą, gdzie zatrzymuje się i modli praktycznie każda z przejeżdżających tam osób. Wieczorem, po przybyciu na miejsce i odświeżeniu się całą grupą udałyśmy się na mszę św. do katolickiej Katedry św. Apostołów Piotra i Pawła, a następnie udaliśmy się na kolację do samego biskupa diecezjalnego Leona Dubrawskiego. Kolacja była bardzo uroczysta, z dużą ilością gości zaproszonych przez biskupa. Mieliśmy możliwość spotkania i poznania biskupa pomocniczego Radosława Zmitrowicza, księdza Pawła Gonczaruka – dyrektora Caritas-Spes Diecezji Kamieniecko-Podolskiej na Ukrainie, diakonów i seminarzystów z tamtejszego Seminarium Duchownego w Grodku. Nieobecny był drugi biskup pomocniczy Jan Niemiec, każdy z nich ma wiele obowiązków związanych z wizytami w często odległych parafiach. Na zakończenie naszej wizyty każdy z nas otrzymał poświęcony przez biskupa pamiątkowy obrazek ze zdjęciem Katedry św. Apostołów Piotra i Pawła. Po uroczystej kolacji, podczas której biskup opowiadał nam o problemach swojej diecezji i całej Ukrainy, które związane są z licznymi wyjazdami młodych ludzi głównie do Polski, brakiem specjalistów, apatią wiernych, brakiem powołań księży katolickich do posługi oraz bardzo słabymi zarobkami obywateli kraju udałyśmy się na spotkanie z księdzem Gonczarukiem, który opowiedział nam o działalności tamtejszego Caritasu. Działalność ta pomimo licznych problemów finansowych jest przeróżna i intensywna; przez pomoc materialną potrzebującym, kolonie i obozy organizowane dla młodzieży aż po wieloetapowe rekolekcje skierowane do konkretnych grup społecznych. Jeszcze tego samego dnia spotkałyśmy grupę turystów z Polski centralnej, którzy przybyli do Kamieńca biorąc udział w 30 Motocyklowej Pielgrzymce do miejsc martyrologii i wyniszczenia Polaków i polskich wiosek na Wołyniu (najstraszniejsze wydarzenia miały miejsce 11 lipca w niedzielę, kiedy wierni zostali zamordowani lub spaleni w kościołach podczas mszy świętych). Następnego dnia z samego rana udaliśmy się na mszę św. odprawianą pod przewodnictwem biskupa Dubrawskiego, po jej zakończeniu jak zawsze w całej diecezji odmówione zostały Koronka do Bożego Miłosierdzia i modlitwa z litanią o jak najszybsze zakończenie wojny i pokój na Ukrainie. Po zjedzeniu śniadania wyruszyłyśmy w podróż śladami historii Polski po okolicy. Odwiedziłyśmy Okopy Świętej Trójcy, czyli najdalsze rubieże Rzeczpospolitej z zachowanymi do dziś ruinami Bramy Kamienieckiej, kościół pw. Świętej Trójcy pochodzący z XVII wieku. Zobaczyliśmy punkt, gdzie łączą się w jedno trzy rzeki okoliczne: Dniestr, Zbrucz oraz Smotrycz, później zwiedziliśmy twierdzę Chocim oraz Stare Miasto i twierdzę z Mostem Tureckim w Kamieńcu Podolskim. W czwartek wyruszyliśmy w ostatni etap naszej pielgrzymki, czyli do Hajsyna i Ładyżyna. Kolejnego dnia odwiedziliśmy Umań, gdzie czekał na nas spacer po Parku Zofiówka wpisanym na światową listę dziedzictwa UNESCO. Wieczorem udaliśmy się wraz z naszym gospodarzem do miejscowości Teplik na mszę św. W niedzielę rano udaliśmy się do parafii księdza Gabriela położonej w mieście Ładyżyn, do Kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W drodze powrotnej odwiedziliśmy ruiny cmentarza i kościoła św. Antoniego Padewskiego w miejscowości Kuna. Oba miasta i parafie są najdalej wysuniętymi na wschód w całej diecezji kamieniecko-podolskiej. Na całym Wołyniu i Podolu krajobrazy po prostu zapierają dech w piersiach; wspaniałe i bezkresne pola słoneczników na pagórkowatych terenach, takie same pola kukurydzy czy zbóż. Niestety, nie są one własnością tamtejszych rolników, nadal istnieje system pracy znany z kołchozów. Właśnie tam na własne oczy mogliśmy doświadczyć prawdziwych problemów katolickiego kościoła na Ukrainie. Jeżeli dzięki sile kapłana na ruinach powstał budynek kościoła, brakuje wiernych, często ich wiara jest słaba, a wiele spraw ważniejszych od jej regularnego praktykowania. Zwykli ludzie żyją biednie na Ukrainie, ich zarobki nie pozwalają im na komfortowe życie. Nie pytają Co ja mogę zrobić dla kościoła?, lecz Co kościół może zrobić dla mnie? A Kościół katolicki na Ukrainie jest w sytuacji, kiedy wracają do niego po długotrwałych prośbach zrujnowane kościoły, za co trzeba zapłacić bardzo duże kwoty pieniędzy  państwu. Kościół na Ukrainie nie ukrywa, że liczy na nasze wsparcie finansowe i modlitewne, bo sam nie da rady. Wiara katolicka została zniszczona przez wiele lat panującego tam komunizmu, brakuje wszystkiego: od tekstów modlitw w języku ukraińskim, przez książki katolickie aż po wyposażenie kościołów czy domy parafialne. Lokalni proboszczowie współpracują z fundacjami katolickimi z całej Europy, ponieważ sami nie byli by w stanie realizować dzieła ewangelizacji. To czego dokonują w powierzonych im parafiach często jest trudne do wyobrażenia, zajmują się ewangelizacją u podstaw. Ich postawą byłam i jestem bardzo zbudowana, nie zwracają uwagi na przeszkody, nie narzekają, nie poddają się, tylko modlą się nieustannie, pracują, czynią wszystko na chwałę Pana. Na każdym kroku naszej pielgrzymki doświadczyliśmy wspaniałej i szczerej gościnności ze strony mieszkańców Ukrainy. Wielu z nich mówi o sobie Polacy, przyznaje się do polskich przodków w swych rodzinach, chętnie opowiada o swoich wspomnieniach i przeżyciach często trudnych i ciężkich z lat dzieciństwa. Jesteśmy lubiani na Ukrainie, ludzie tam mieszkający są bardzo serdeczni i pomocni. Przejawiało się to zarówno w przygotowywanych posiłkach, jak i serdecznych rozmowach, uśmiechach czy spontanicznie przynoszonych słodyczach. Na każdym kroku znaleźć można pamiątki i wspomnienia Polaków, jak również przydrożne krzyże czy kaplice Matki Boskiej. Przez całą pielgrzymkę towarzyszyły nam dwie osoby dzięki którym wszystko co zaplanowano udało się zrealizować: ksiądz Gabriel Sucharski oraz pochodząca z Odessy siostra Anna Zajączkowska. Oczywiście, poza nimi dzięki wspólnym modlitwom czuwała nad nami Trójca Święta oraz św. Krzysztof patron podróżujących. W najbliższym czasie spodziewamy się w naszej parafii rewizyty księdza biskupa Leona Dubrawkiego, siostry Anny Zajączkowskiej i księdza Gabriela Sucharskiego.

Barbara:

W dniach od 08 do 15 lipca br, byłam uczestnikiem Pielgrzymki Parafialnej. Przygotowując się do wyjazdu, zastanawiałam się co spotkam na miejscu. Był to mój drugi wyjazd na Ukrainę. Pierwszy raz byłam w 2007 r, ale tylko w Lwowie. Poza fatalnym stanem dróg nie odczuwałam wielkiej różnicy kulturowej. Obecnie będąc w Lwowie miałam podobne odczucia, lecz kiedy zaczęliśmy się przemieszczać dalej - do Kamieńca Podolskiego a później do Ładyżyna, zaczęło się robić ciężko na sercu. Fatalny stan dróg na pewnych odcinkach wymagał wielkich umiejętności. Dzięki Bogu kierowcą był ks Gabriel Sucharski Proboszcz Parafii pw Wniebowzięcia Najświętszej Marii Pannej w Ładyżynie, który dawał sobie radę. Opuszczone nie remontowane budynki mieszkalne, ruiny kościołów, bieda ludzka. Historia odcisnęła bolesne piętno. Brak wiernych w kościołach. Wiedziałam o biedzie materialnej ale nie wiedziałam o biedzie Duchowej.To był największy cios w serce. Kładłam się spać z bólem i żalem. Jeżeli chodzi o ludzi to mimo że nie są majętni, mają wielkie serce, są bardzo gościnni. Kuchnia ukraińska jest bardzo smaczna; przepyszne pielmieni,czebureki, solanka itp. Wracając do kraju, dziękowałam Panu Bogu za doświadczenia jakie otrzymałam a zarazem za to że mieszkam w Polsce a nie w Ukrainie.

Mieczysława:

Z Księdzem Proboszczem i zespołem Caritas wybraliśmy się na Ukrainę do Ks. Gabriela Sucharskiego. Wylądowaliśmy we Lwowie. Pierwsze Nasze dwa dni spędziliśmy właśnie w tym mieście. Zwiedziliśmy wiele kościołów różnych wyznań, ale Katolickie były najładniejsze / Katedra Lwowska, Kościół Matki Boskiej Łaskawej, Sobór Św. Jerzego, Ormiański, Wniebowzięcia itd. Co mnie bardzo zdziwiło szczególnie w tym mieście to, że na wielu placach stoją wysokie krzyże i figury Matki Bożej. Ludzie którzy obok nich przechodzą, kłaniają się przed nimi i robią znak krzyża i nie wstydzą się tego, a u nas rzadko można to zobaczyć.
Zwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski, gdzie są groby Polaków np. Marii Konopnickiej, Gabrieli Zapolskiej i wielu innych znanych Polaków.
Byliśmy również na cmentarzu „Orląt Lwowskich” tam też zapaliłyśmy znicze poległym polakom, Wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej. Tłumacz opowiadał nam bardzo ciekawe historie. Pojechaliśmy dalej do Kamieńca Podolskiego. Oczywiście cały czas towarzyszyły nam Ks. Gabriel i siostra Anna, przemiłe osoby.
Do Kamieńca Podolskiego zajechaliśmy na kolację i tu pierwsza niespodzianka, bo na kolację zaprosił nas Ks. Biskup Leon Dubrawski. Było bardzo miło, że mogliśmy z Ks. Biskupem i innymi księżmi zjeść uroczystą kolacje. Na drugi dzień rano Różaniec polsko-ukraiński i Msza Święta w obu językach. Po mszy wystawienie Najświętszego Sakramentu i Koronka do Miłosierdzia Bożego też w obu językach, następnie modlitwa o zaprzestaniu wojny na Ukrainie. Było to wszystko dla mnie cudownym przeżyciem, czułam uniesienie. Po śniadaniu pojechaliśmy do Chocimia, na pola gdzie toczyła się bitwa pod Chocimiem i Zamek Warowny. W drodze napotkał nas deszcz, ale weszliśmy do Cerkwi i odmówiliśmy 1 dziesiątkę różańca. Cieszyłam się bardzo, że dotarłam do miejsca, o którym uczyłam się w szkole, poczułam się znowu jak dziecko. Następnego dnia zwiedziliśmy piękny Park podarowany przez Stanisława Szczęsnego- Potockiego swojej żonie Zofii. Byliśmy także w Okopach, gdzie znajduje się Kościół Świętej Trójcy. W Okopach znajduje się część bramy która była granicą Polski. Przy Katedrze w Kamieńcu Podolskim , w ogrodach stoi pomnik Św. Jana Pawła II. Następnie udaliśmy się w dalszą drogę. Podróż trwała ok. 8 godzin. Mijaliśmy po drodze wiele Kościołów i Cerkwi. Na Ukrainie znajdują się kościoły zniszczone przez Władzę Komunistyczną zabrane księżom i do dnia dzisiejszego nie oddane. Urzekły mnie pola słoneczników. W drodze było wesoło; modliliśmy się i śpiewaliśmy pieśni. Po długiej drodze dotarliśmy do Gejsyn, gdzie Ks. Gabriel tymczasowo mieszka. Po noclegu i śniadaniu mieliśmy czas wolny. Zwiedzaliśmy miasto. Po obiedzie pojechaliśmy na Mszę Świętą do kościoła pw. Biskupa Stanisława Męczennika w Terpiku. Po mszy spotkaliśmy się z parafiankami, które były bardzo miłe i serdeczne. Na koniec zrobiliśmy wspólne zdjęcie. W ostatnim dniu naszego pobytu udaliśmy się na Mszę Świętą do Parafii pw Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Pannie w Ładyżynie, gdzie Proboszczem jest Ks. Gabriel Sucharski. Msza odbywała się w języku ukraińskim, natomiast kazanie głosił Ks. Tomasz- Proboszcz Naszej Parafii, które było tłumaczone przez Ks. Gabriela na język ukraiński. Po Mszy Św zaproszono nas na poczęstunek przygotowany przez tamtejszych parafian. Byliśmy przyjęci bardzo serdecznie. Potrawy były ukraińskie, bardzo smaczne. Rozmawialiśmy przy pomocy siostry Ani i Ks. Gabriela. Zegnaliśmy się ze smutkiem i zaprosiliśmy ich do Polski. Na pożegnanie zrobiliśmy wspólne zdjęcie. Na Ukrainie czułam się szczęśliwa, bo moja mama tam się urodziła /Rawa Ruska/, także dlatego, że widziałam żywą wiarę tych ludzi i ich serdeczność.